środa, 26 października 2016

#03 I niech los zawsze wam sprzyja!

Przychodzą takie dni, gdy nawet podniesienie się z łóżka jest dla nas wyzwaniem.
Jak ja uwielbiam jesień!
Ale... przejdźmy do recenzji.
Igrzyska śmierci.


Opis:
Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej dzianiny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Głodowych Igrzyskach, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję.
Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny - musi troszczyć się o młodszą siostrę i chorą matkę, a jest to prawdziwa walka o przetrwanie. *

Moja opinia:
Przyznam się szczerze, z ręką na sercu, że przeczytałam książkę po obejrzeniu filmu w telewizji. Pamiętam, że początkowo nie wiedziałam o książkach, a potem było wielkie zaskoczenie typu: że co?! Muszę to przeczytać!
I tak patrząc, to powieść nieco różni się od ekranizacji, tym bardziej, że tutaj mamy perspektywę głównej bohaterki i możemy się trochę więcej dowiedzieć.
Ok, nie porównujmy tego do siebie, przejdźmy dalej.
Poznajemy Katniss w momencie, gdy budzi się i przygląda swojej młodszej siostrze, przy której leży kot Jaskier. Jakiś czas później idzie na spotkanie w lesie ze swoim przyjacielem Gale'em. Od paru lat razem polują na zające, dzikie psy.

Wkrótce nadchodzi ten dzień - dożynki. Chyba nie ma osoby, która nie wiedziałaby, co się stanie. Effie Trinket podchodzi do pierwszego pojemnika i losuje pierwszą osobę - dziewczynę.
Pada na Primrose Everden. Nastolatka jest wstrząśnięta. Już ma iść w stronę podestu ratusza, gdy nagle wyrywa się jej starsza siostra, zgłasza się na ochotnika. Katniss nie chce, żeby Prim brała w tym udział. Jeżeli chodzi o losowanie panów, Peeta Mellark dołącza do grona reprezentantów.

Historia pełna zwrotów akcji, wciągająca. Może co niektórych może irytować główna bohaterka, lecz ja ją uwielbiam. Gdybym znalazła się w jej sytuacji, nie wiem czy miałabym tyle odwagi.
Dzisiejsza recenzja jest dość krótka, ponieważ ta książka jest bardzo znana, więc nie mam pojęcia co jeszcze o niej opowiedzieć.

Moja ocena:
8/10
Bardzo dobrze rozplanowana akcja, a pokazanie świata jako rządzący Kapitol oraz dwanaście dystryktów, naprawdę intryguje. Dodatkowo pokazuje, jaki wpływ ma władza na zwykłego, szarego człowieka.

Na dzisiaj to tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz