sobota, 22 października 2016

#02 Nieszczęśliwy pisarz i dziewczyna z książki.

*w tle*
Ach ta jesień! Kolorowe liście, padający deszcz, ciemne chmury na niebie. Człowiek jedynie marzy, żeby po powrocie z pracy usiąść na łóżku, owinąć się kocem i wypić ciepłą herbatę.
Takie mamy plusy.
A minusy?
Kochane przeziębienie!
No nic, obiecałam notkę na wtorek lub środę, lecz w tym tygodniu praktycznie nie miałam kontaktu ze światem... chyba, że chusteczki i leki się liczą.

Dzisiaj przybywam do was z recenzją książki autorstwa Guillaume Musso - Papierowa dziewczyna.



Opis:

"Tom, słynny pisarz, pochodzący z biednych przedmieść Nowego Jorku, przechodzi kryzys twórczy. Po bolesnym romansie pogrąża się w depresji, nadużywa narkotyków i alkoholu. Nie jest w stanie napisać ani słowa z trzeciego tomu sagi, której dwa pierwsze przyniosły mu sławę i fortunę. Wydawnictwo niecierpliwie czeka na ów trzeci tom, za który zaliczka została dawno wydana. Któregoś wieczoru, kiedy zrozpaczony błąka się bez celu po swojej willi, nagle pojawia się przed nim piękna dziewczyna, Billie, która utrzymuje, że jest bohaterką jego ostatniej powieści. Dziewczyna utrzymuje, że wypadła z książki w połowie niedokończonego zdania prosto do salonu w willi pisarza. Billie, wraz z przyjaciółmi Toma - Milem, który jest jego agentem literackim oraz Carole - przewraca jego życie do góry nogami..."

Moja opinia:
Książkę otrzymałam na święta w zeszłym roku. Po przeczytaniu samego opisu bardzo mnie zaciekawiła, więc zabierałam ją do szkoły, gdy jeszcze byłam w klasie maturalnej. Pamiętam ten wzrok nauczycieli, gdy *przypadkowo* zaczytałam się na samym początku lekcji. Co ja mogłam poradzić, że ta historia bardzo mnie wciągnęła, do tego stopnia, że wracając do domu, musiałam co jakiś czas podnosić głowę, żeby na kogoś lub na coś nie wpaść podczas czytania.
Do samego opowiadania: pierwsze strony zostały bardzo fajnie przedstawione w postaci różnych artykułów z gazet, ogólnie mediów społecznościowych oraz maili od fanów Toma Boyda. Nakreśla nam to głównego bohatera, jego osiągnięcia dzięki napisaniu pierwszych dwóch książek - "Towarzystwo aniołów" i "Pamięć anioła", oraz wielki upadek po zerwaniu z pianistką Aurore Valancourt. Później przechodzimy do właściwej akcji.
Zastajemy pisarza, który po wzięciu "leków" leży na kanapie, zwinięty w kłębek. Koniec końców, jego przyjaciel Milo, próbujący "dobić się" do jego drzwi, bierze łom i je wyłamuje. To co zastaje w środku szokuje menagera.
Sterty brudnych naczyń, poprzewracane meble, leżące na podłodze ubrania oraz potłuczone talerze i kieliszki. Na tym się nie kończyło. Milo musiał przeskoczyć przez pudło od pizzy, opakowania po chińskim jedzeniu, butelkach po piwie, żeby na spokojnie podejść do okna, by wpuścić trochę światła oraz świeżego powietrza. Jedno zerwanie... jednak Tom uważał, że to miłość do końca życia, że gdy oświadczy się dziewczynie, którą kocha, ona zgodzi się na ślub, wyjdzie happy end.Lecz znając już trochę Aurorę i jej miłosne podboje, którym autor dał się zaślepić, kompletnie się załamał, nie radził sobie po tym wszystkim. Brał różne leki, na zagłuszenie bólu. Zdobycie ich nie było takie trudne - załatwiała mu je specjalna pani doktor od gwiazd. Co z tego, że miała parę procesów, bo doprowadziła do śmierci klientki.
Nie aż tak nagle zaczynają się zmiany. Milo zostawia u Toma niedodrukowany egzemplarz specjalnej edycji jego książki. Kończy się ona na stronie 266 i na zdaniu:

                    - Błagam cię, nie odchodź! - krzyknęła Billie, osuwając się

Nawet nie zakończyło się na kropce, tylko w połowie. Przez to mnóstwo kopii musi zostać zniszczonych.

Akcja nabiera tempa, kiedy to nasz główny bohater, podczas burzy, w swoim salonie, zastaje gołą dziewczynę. W dodatku ona twierdzi, że nazywa się Billie i twierdzi, że wypadła z niedokończonego zdania.
Czy Tom jej uwierzy?
Mam nadzieję, że mniej więcej nakreśliłam wam fabułę i zachęciłam do przeczytania.

Moja ocena:
9/10
Dobrze przemyślana fabuła, która sprawia, że czytelnik nie jest w stanie oderwać się od czytania.
Zdecydowanie polecam na te jesienne wieczory.

*rozgląda się za chusteczkami* Aa tu są, na szczęście, że na sam koniec.



Przeczytałeś tę książkę? A może chcesz przeczytać? Zapraszam do wyrażania swojej opinii w komentarzach!

Kolejna recenzja z: Igrzyska śmierci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz