Patrząc na innych mój staż ze słowem pisanym nie jest jakiś długi. Wręcz przeciwnie, dopiero gdy poszłam do szkoły średniej zaczęłam się interesować książkami innymi niż lektury.
Może znasz to uczucie, kiedy zwykła książka jest bardziej interesująca niż "Lalka" czy "Pan Tadeusz" i po prostu krzyczy: "No weź to odłóż, zobacz, zaraz u mnie akcja się rozwinie, nie możesz pozwolić, żebym leżała na tej półce taka samotna! Od czego masz streszczenia tych staroci!".
Nie przesadzajmy, ale czasami tak było, prawda?
Ja należałam do osób, które lubiły przeczytać zadaną lekturę, żeby później mieć na lekcji łatwiej. No cóż, może np. nie przepadam za tematem wojny, lecz co potem, jeżeli to będzie na egzaminie/maturze? Pojawi się problem, bo choćby nie wiadomo jak obejść dany temat, ze streszczeń zazwyczaj za dużo się nie pamięta.
Ok, zaczynam odchodzić od tematu...
Nie wiem czy oglądaliście film pt. "Dary Anioła: Miasto Kości" na podstawie książki Cassandry Clare. Jakoś pod koniec wakacji na stronie internetowej miejskiego kina, zauważyłam, że będą to grać, a skoro ekranizacja opowieści i to w dodatku typu Fantasy... z ciekawości przeszłam się do Empika. A wychodząc z niego... nie wyszłam z pustymi rękami.
Moją pierwszą recenzją będzie właśnie seria "Dary Anioła".
Nie znam się za dobrze, ale ten przedstawiony świat nocnych łowców i w ogóle... zachęcił mnie, żebym sięgnęła po kolejne części.
A wracając do filmu: siedziałam na swoim miejscu, co jakiś czas komentując w myślach "przecież nie tak powinno być!". Ogólnie aktorzy byli dobrze dobrani, po za dobrym rozplanowaniem akcji. Najważniejsze momenty zostały przedstawione plus trochę pozmieniali fabułę (ten Valentine z warkoczykami... błagam, śmiesznie wyglądał)
Powiem szczerze, że od tego się zaczęło.
Chodziłam do biblioteki miejskiej, szkolnej... jeżeli fabuła była wciągająca, zdarzało mi się czytać książki na lekcji. (całe szczęście, że nauczyciele przymykali na to oko)
*mówisz tak jakbyś wcześniej nie czytała nic po za lekturami!* dziwnie zabrzmiało, lecz tamten okres przypisuje na "rozpoczęcie namiętnego czytania książek".
W gimnazjum "zderzyłam" się z sagą "Zmierzch", przy okazji przypisując "Przed świtem" do najgrubszej opowieści, którą przeczytałam.
*i co to tyle?*
Na tym skończę. Biorę się powoli za moją pierwszą recenzję: Dary Anioła: Miasto kości.
Do napisania!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz